Założycielka rodu, wielka nauczycielka i serce, od którego wszystko się zaczęło
Molly (w domu nazywana Momo, Momusią lub Babunią) była naszą pierwszą akitą amerykańską i to od niej, w bloku w Łodzi, rozpoczęła się nasza wielka miłość do tej niezwykłej rasy. Jej pojawienie się w naszym życiu było fascynującym doświadczeniem. Przez pewien przejściowy okres przed przeprowadzką do jednorodzinnego domu z dużą działką, Molly dzieliła mieszkanie ze szpicem wilczym, owczarkiem szetlandzkim, basenji oraz owczarkiem podhalańskim. To wyjątkowe stado pod jednym dachem pokazało nam, jak piękne są relacje międzyrasowe. Z tego tygla charakterów tylko dwie rasy bezpowrotnie skradły moje serce: niezależne, dzikie basenji oraz potężna, dumna akita amerykańska.
Dzięki Molly mogliśmy poznać i pokochać te wspaniałe psy, a jej dziedzictwo trwa u nas do dziś.
Molly od pierwszych chwil doskonale odnajdywała się w zróżnicowanym towarzystwie. Towarzyszyła nam wiernie od samego początku narodzin przydomka PlayTime FCI, będąc dumną mamą naszego pierwszego, legendarnego miotu złożonego z dziewięciu szczeniąt, z którego wywodzi się Beata „Dziunia” i Bartosz „Koksu”. Molly była psem pod każdym względem niezwykłym, magnetycznym. Pozostawiła po sobie „potężne”, rodowe cechy u swoich potomków. To właśnie po niej Dziunia i Gruby oraz Tincia odziedziczyły kompetencje społeczne (które w jej przypadku nie zostały nalezycie wsparte i rozwinięte), wybitną inteligencję, błyskawiczne tempo nauki, dużą dozę indywidualizmu oraz słynne, radosne „pipanie” i wyszukiwanie „smakołyków” na własną łapę. Po Molly całe pokolenie niezaprzeczalnie przejęło też miłość do jedzenia; była ogromnym łakomczuchem z prawdziwą obsesją na punkcie posiłków, o które zawsze głośno się dopominała.
Jej relacje w stadzie tworzyły fascynującą, rodzinną opowieść. Początkowo kontakt z córką Dziunią był dobry, jednak z wiekiem – przez nasze ówczesne braki w wiedzy behawioralnej – relacja ta pogorszyła się, podsycana lękiem obu dziewczyn, nad którym nie potrafiliśmy wtedy mądrze popracować. Zupełnie inaczej wyglądał jej kontakt z synem Kokosem, gdyż oparty był na obustronnym szacunku, typowo macierzyński i pełen wspólnie spędzanego czasu. Prawdziwą eksplozję miłości Molly przeżyła jednak przy swoim wnuku, Franciszku „Grubym”. Babunia Momo dosłownie oszalała na punkcie małego Grubcia. Uwielbiali wspólne spacery, wygłupy i zabawy, przy których seniorka odzyskiwała dawną, dziecięcą radość. Ciepłą oraz bezkonfliktową relację zbudowała także z Dżesiką, z którą od pierwszych chwil świetnie się dogadywała.
Molly ponad wszystko kochała spacery i mogły się one dla niej nie kończyć. Miała swój charakterystyczny, zabawny rytuał – gdy czuła i widziała, że czas wracać do auta, po prostu kładła się na ziemi, zapierała z całych sił czym potrafiła przeciągać powroty w nieskończoność. Była przy tym niezwykle przywiązana do nas. Z dzisiejszą wiedzą behawioralną wiemy, że w późniejszym wieku można byłoby ją bezpiecznie spuszczać ze smyczy, ponieważ jej instynkt łowiecki – dokładnie tak jak u córki Dziuni – był w pełni kontrolowany. Jej kolejną wielkie miłości były śnieg i woda stojąca. Gdy tylko spadł biały puch Babunia dostawała istnego szału i budził się w niej zwariowany szczeniak. A gdy gdzieś była woda, w której można było zamoczyć łapki lub się pokąpać Momuś była pierwsza by się taplać w wodzie, była świetną pływaczką. Początki z Molly były jednak trudne i z dzisiejszej perspektywy widzę, jak mało świadomi byliśmy oraz ile błędów popełniliśmy w wyniku ówczesnej niewiedzy. Ta droga była naszym najcenniejszym początkiem nauki.
Kiedy zapisaliśmy się do Wojtków Szkolenia, natychmiast podjęliśmy pracę nad podniesieniem jej komfortu życia, ucząc się budowania czystej komunikacji.
Niestety, Molly odeszła od nas tuż przed swoimi dziesiątymi urodzinami. Stoczyliśmy o nią długą, wycieńczającą walkę – ostatecznie przegraliśmy z podstępną dilofilariozą. Było to dla nas traumatyczne, potwornie trudne doświadczenie, którego ciężar nosimy w sobie do dzisiaj. Choć los nie dał jej szansy poznać swojej prawnuczki Tinci, z dumą i wzruszeniem widzimy, że duch babci Molly żyje w najmłodszym pokoleniu każdego dnia. Odnajdujemy go w identycznych uśmiechach Tinci, jej specyficznych gestach, zabawnych pozach podczas snu oraz w tym samym, legendarnym uporze, gdy młoda suczka w geście spacerowego protestu nagle kładzie się na trawie i odmawia powrotu do domu. Molly, zwana później pieszczotliwie Babunia Meme, Babcia Momo na zawsze pozostanie w naszych sercach i umysłach jako pierwsza miłość, filar hodowli i wielka nauczycielka.
To jej odejście przypieczętowało naszą bezkompromisową obietnicę, że odtąd każdy pies w PlayTime FCI będzie prowadzony wyłącznie w oparciu o empatię, wiedzę oraz głęboki szacunek dla jego emocji.
Wspomnienie o Molly – kadry z życia założycielki naszej hodowli










*
Metryka i Informacje Hodowlane
- Oficjalny przydomek: MOLLY Rancho Amerdog (FCI)
- Płeć: Sunia
- Data urodzenia i śmierci: 09.10.2015 r. – 27.08.2025 r.
- Umaszczenie: brązowe
- Wymiary: 64 cm, 40 kg
- Rodowód: Wielopokoleniowy, udokumentowany rodowód ZKwP / FCI
- Tytuły wystawowe: rozpoczęty Champion Polski, rozpoczęty Młodzieżowy Champion Polski
- Ojciec: MAPEKIM Jokers Wild
- Matka: BRUNI Rancho Amerdog
*
Certyfikaty Zdrowotne i Badania Genetyczne
- APARAT RUCHU: HD A, ED 0/0
- OCZY: CLEAR
- TARCZYCA: w normie (sprawdzane raz na 1-2 lata)
- BIOCHEMIA: w normie (sprawdzane raz na 1-2 lata)
- MORFOLOGIA: w normie (sprawdzane raz na 1-2 lata)
*
Eksterier i Anatomia w ocenie sędziowskiej
- sucza,
- ładna głowa w wyrazie;
- w żeńskim typie;
- prawidłowo osadzone i noszone uszy;
- dobrze zbudowana;
- klatka piersiowa dobrze wysklepiona;
- o lśniącej i miękkiej sierści, świetnej gatunkowo;
- ładnie trzyma ogon, który jest długi i dobrze osadzony;
- język pozbawiony plam,
- prawidłowy zgryz;
- trochę jasne oko i trochę za długa;
- prawidłowo poruszająca się, lekka i wydajna w ruchu.
*
Sukcesy Wystawowe i Tytuły
1x Best Minor Puppy in Breed
1x Best Puppy in Breed
1x BOB
1x JBOB
2x BOS
2x JCAC
1xCAC
5x Place I (Gold medal)
6x Place II (Silver medal)
12x Excellent
*
PEŁNA GALERIA ZDJĘĆ



































































































